Spod białych pierzyn wyłania się życie
Spadają z nieba ostatnie popioły
W nagich gałęziach otwarcie sezonu
Na twarzach słoneczne żywioły
U styku dwóch światów taniec chocholi
Żywiczne wonie rozsiewa
A w sercach płochych kipią tęsknoty
przygasłe marzenie dojrzewa


Marzenia dojrzewające jak kwiaty...
OdpowiedzUsuńZbudzone wiosną tęsknoty...
Białe pierzyny śniegu...
Miło Cię czytać.
Trafne metafory.
dziękuję Olu za przemiły komentarz - pobudza mnie do dalszego tworzenia :))
OdpowiedzUsuń