poniedziałek, 7 marca 2011

na skraju miasta


 
 
  Spod białych pierzyn wyłania się życie
    Spadają z  nieba ostatnie popioły
    W nagich gałęziach otwarcie sezonu 
    Na twarzach słoneczne żywioły
                                 
      U styku dwóch światów taniec chocholi
       Żywiczne wonie rozsiewa
      A w sercach płochych kipią tęsknoty
      przygasłe marzenie dojrzewa


 
                                                                                                                                       

2 komentarze:

  1. Marzenia dojrzewające jak kwiaty...
    Zbudzone wiosną tęsknoty...
    Białe pierzyny śniegu...

    Miło Cię czytać.
    Trafne metafory.

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję Olu za przemiły komentarz - pobudza mnie do dalszego tworzenia :))

    OdpowiedzUsuń